Spalacz tłuszczu Fenix Ground Zero Black Edition – prawdziwe opinie i efekty

Spalacz tłuszczu Fenix Ground Zero Black Edition – prawdziwe opinie i efekty

Dodano: 16-01-2019

odchudzanie

Skąd pomysł na artykuł o właśnie tym spalaczu tłuszczu? Powodów jest kilka, przede wszystkim jest to jeden z popularniejszych spalaczy tłuszczu, ale jednocześnie – przeglądając Internet – jeden z bardziej kontrowersyjnych produktów tego typu na rynku. Czy słusznie? Zapraszam do lektury.

Na wstępnie zaznaczę, iż jestem osobą z branży suplementacyjnej pracującą w redakcji jednej z największych tego typu firm w Polsce, moje doświadczenie sięga wczesnych lat 90-tych ubiegłego wieku, także znam tą materię od podszewki, zarówno ze złej jak i dobrej strony. Temat jednak oceniam z zupełnie niezależnej strony ważąc racje wszystkich stron.

Firma Fenix Inc. – kto słyszał o tym producencie?

W Europie, z poza branży suplementacyjnej, zapewne niewiele osób…. jak i o 95% wszystkich producentów czy firm zajmujących się dystrybucją suplementów ze Stanów Zjednoczonych, gdyż jest ich tysiące. Zrobiłem mały research na temat producenta spalacza Ground Zero firmy Fenix Inc.. Wbrew niektórym twierdzeniom nie jest to firma widmo – jakich niestety pełno – a firma mająca swoją siedzibę pod adresem McKinney Ave 1717, w Dallas w Teksasie, oczywiście USA. No ale to mi nie wystarczyło. Zadzwoniłem więc na infolinię FDA (Federacja Żywności i Leków) z zapytaniem, czy taka firma jest zarejestrowana u nich i miła Pani po krótkiej rozmowie potwierdziła wpis do rejestru FDA. Dowiedziałem się, że Fenix Inc. nie jest producentem suplementów, a firmą je dystrybuującą (jak znakomita większość tego typu firm w branży suplementów). Co to oznacza? Oznacza to, że Fenix Supplements opracowuje formułę swoich produktów, a produkcję zleca wyspecjalizowanym producentom posiadającym profesjonalne laboratoria i linie produkcyjne.

Większość znanych Wam ‘producentów’ czy to z Polski czy USA tak naprawdę nie produkuje swoich suplementów, a zleca ich produkcję producentom, którzy je konfekcjonują według wytycznych tychże firm. Dlaczego z produktami marki Fenix nie spotkamy się w setkach sklepów internetowych? Ano dlatego, że jest to jedna z tych marek, która swój kanał sprzedaży oferuje poprzez sieci sklepów stacjonarnych, w USA głównie poprzez największą sieć sklepów (głównie stacjonarnych) z suplementami, firmę GNC. Dla osób z poza branży wydać się to może dziwne, ale nawet w Polsce były i są marki, których sprzedaż prowadzona jest (ze względu na możliwość utrzymania sugerowanych cen) wyłącznie przez sklepy stacjonarne. Oczywiście, w niektórych sklepach internetowych, głównie w Europie, możemy znaleźć Fenix Ground Zero, zapewne z tego względu, że producent nie kontroluje kanałów sprzedaży na całym świecie, pilnując przede wszystkim swojego rodzimego rynku.

Fenix Ground Zero – afera z POLADA

POLADA jest to Polska agencja antydopingowa. Jej celem jest zwalczanie zjawiska dopingu w świecie sportu (wyczynowego). Jakiś czas temu ta agencja wydała ostrzeżenie przed stosowaniem produktu Ground Zero jako powód podając iż, cytuję "wykryto w produkcie dwie substancje zabronione" higenaminę (niezadeklarowaną na etykiecie) oraz 1,4 dimetylpentyloaminę (zadeklarowaną pod nazwą Beta-Phenetylamine). Zwracamy się do sportowców o nieprzyjmowanie preparatów o charakterze stymulującym "przedstartówek" jak również "spalaczy tłuszczu".

Komunikat dość nietypowy, Polada zajmuje się badaniem spalaczy tłuszczu? Od razu włączyła mi się kontrolka, jak to w kraju, w którym na każdym kroku dostępne są środki dopingujące – sterydy – agencja powołana do walki z dopingiem zajęła się badaniem niszowego, biorąc pod uwagę cały rynek, suplementu? Postanowiłem zbadać sprawę.

Jak się dowiedziałem, jeden ze sklepów z suplementami (duża hurtownia z Polski) przesłał do Polady opakowanie Fenix’a Ground Zero z prośbą o zbadanie, a nóż coś znajdą. I znaleźli? No nie do końca.

Komunikat został wydany w 2017 r. Sprawdziłem skład Fenix Ground Zero z tego roku (obecnie produkowana jest wersja mająca zupełnie inny skład, Ground Zero Black Edition, czyli notabene nowy produkt). Na etykiecie tamtego produktu widniały w składzie m.in. Nelumbo Nucifera Extract, czyli ekstrakt z Lotosu Orzechodajnego. Czytam w Wikipedii i co widzę? Ekstrakt z Lotosu Orzechodajnego jest źródłem Higenaminy (źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Higenamine ). Pytam więc co miała na myśli Polada pisząc „wykryto higenaminę (niezadeklarowaną na etykiecie)”? No cóż, agencja ta nie popisała się profesjonalizmem, niestety nie po raz pierwszy. Co piszą o tym składniku w internetowej encyklopedii? Że jest to popularny i dozwolony w krajach Europejskich, USA oraz Kanadzie, składnik żywności – suplementów diety. Dlaczego jest więc na liście środków dopingujących? Dlatego, że zwiększa zdolności treningowe – nie może być więc stosowany przez wyczynowych sportowców. Nie ma nic wspólnego z niebezpiecznymi substancjami. Podkreśliłem słowo ‘wyczynowych’, gdyż 99,9% stosujących suplementy diety, takowymi nie są. Tym bardziej, że gro wyczynowych sportowców startuje w prywatnych, a nie publicznych federacjach/zawodach, gdzie przepisy, o których mowa nie mają zastosowania.

Przechodzimy więc do drugiego składnika: „1,4 dimetylpentyloaminę”. Nazwa brzmi groźnie, a cóż to takiego? Jest to fenyloetyloamina, aminokwas pochodzenia naturalnego, którego duże ilości znajdują się m.in. w gorzkiej czekoladzie. Jest to prekursor endorfin – hormonów szczęścia. Dlaczego jest więc na liście środków dopingujących? Powód dokładnie ten sam co wyżej.

Co więcej, w 2017 r. ponad połowa spalaczy tłuszczu zawierała oba te składniki, po wpisaniu ich na listę WADA (środków dopingujących), większość producentów, w tym także firma Fenix zmieniła skład swoich produktów, obecnie w Ground Zero nie ma żadnego z nich, ani innych z listy WADA. No ale jak to się mówi niesmak pozostał. Dlaczego więc w sytuacji kiedy ponad połowa produktów tego typu na rynku zawierała owe składniki, tylko o produkcie Ground Zero stało się tak głośno? Wystarczy zobaczyć kto podsycał ten temat i kolportował, co wyżej wykazałem - wprowadzające w błąd, informacje o jego rzekomym niebezpieczeństwie i niezgodnym z etykietą składem. Portal SFD, Kulturystyka.pl, blogi promujące pseudospalacze typu SlimBerry, Green Magma, generalnie firmy, dla których popularny spalacz - którego nie mieli w swojej ofercie - stał się na tyle niewygodny, że najlepszą metodą było o nim pisać dużo i źle.

Fenix Ground Zero – negatywne opinie i skutki uboczne?

Przeglądając dziesiątki stron w Internecie zauważyć można dość skrajne opinie. Analizując skład, wygląda, że jest to jeden z niewielu spalaczy oparty faktycznie o składniki mające potwierdzoną skuteczność na ludziach. Zastanawiał mnie więc ten tendencyjny hejt. Postanowiłem założyć kilka profili na stronach, które lubowały się w prezentowaniu negatywnych opinii i dla odmiany napisać umiarkowanie pozytywną opinię, tak by sprawdzić czy nie są one cenzurowane. Na pierwszy ogień poszedł temat na forum SFD. Temat wydał mi się dość dziwny, założony został przez osobę, która przez 3 lata zdążyła napisać tylko dwa posty (oba w owym temacie) i nigdy więcej na forum się nie pojawiła. Autor tematu zadał pytania o bezpieczeństwo Fenix Ground Zero stawiając jednocześnie tezę o jego braku.

Następnie w temat został ręcznie wpleciony ‘rekomendowany przez SFD’ post administratora forum, gdzie padają dość osobliwe sformułowania typu „Fakt, iż Producent suplementu jest ze Stanów Zjednoczonych również powinien wzbudzić nasze wątpliwości”. Rok później rekomendowany przez SFD post został edytowany przez właściciela forum i dodano w nim informacje o rzekomym „wyjątkowo niebezpiecznym” działaniu produktu wraz z odnośnikiem do wspomnianego komunikatu Polady. Zastanawiało mnie dlaczego, na forum na którym znajduje się kilkaset tysięcy tematów, właściciel i administracja skupiają swoją uwagę akurat na tym wątku. Postanowiłem napisać umiarkowanie pozytywną opinię o Fenix Ground Zero. Po niespełna godzinie od publikacji mój komentarz został usunięty, jako powód moderator podał „spam”. Dość osobliwy powód biorąc pod uwagę, że opinia była rozważna i umiarkowana. Postanowiłem zapytać dlaczego moja wypowiedź została usunięta i po chwili otrzymałem krótką odpowiedź „nie wnikaj, nie pasuje to spadaj gdzie indziej”.

Niby krótka wiadomość, ale więcej pytań już nie miałem. Postanowiłem napisać więc inną umiarkowanie pozytywną opinie o Ground Zero na blogach pana Patryka P. (dla niewtajemniczonych ludzi z poza branży, jest to znany naciągacz mający szereg blogów), gdzie preparuje on negatywne opinie dotyczące popularnych spalaczy tłuszczu promując jednocześnie „swoje” cud tabletki. Niestety moje opinie w ogóle nie zostały opublikowane.

Fenix Ground Zero Black Edition – cała prawda, czyli analiza i test

Spalacz Fenix Ground Zero, muszę przyznać nie jest tani. Ale dla rzetelności tematu oraz analizując skład, postanowiłem go zakupić i przetestować, by móc napisać rzetelną recenzję popartą doświadczeniem w jego stosowaniu. Zacznę może od kwestii technicznej, czyli analizy składu. W składzie widać kilka ciekawych składników, mianowicie opatentowany LeanGBB (sam monopreparat 30 kap. po 20mg z tym składnikiem to koszt około 120zł), opatentowana Paradoksyna (nowy składnik spalaczy tłuszczu, obecnie robiący furorę w USA, zapewne niedługo też w Europie), Isopropylnorsynefryna (główny składnik spalający tłuszcz kultowych spalaczy z Hi-Tech Pharmaceuticals), czy ekstrakt z Cirsium Oligophyllum (składnik będący wspólnym mianownikiem kultowych spalaczy ostatnich lat takich jak Thermocore, Thermadex, Inferno Apocalypse, OxyElite Pro, czy Hyperdrive) oraz inne składniki mające potwierdzoną badaniami skuteczność (Forskolina, n-acetyl tyrozyna, synefryna, ewodiamina, itd.). Jednym słowem widać, że jednak skądś ta cena się wzięła. Jedyny jak dla mnie minus, to fakt, że skład nie jest otwarty, to znaczy nie wiemy jakie są konkretnie dawki poszczególnych składników aktywnych. Niestety producenci często stosują ten zabieg, wyszczególniając składniki, ale nie ich konkretne proporcje, by chronić formułę przed kopiowaniem przez konkurencję. No cóż, czy dawki poszczególnych składników są kliniczne (mające ilości, które stosowano w badaniach potwierdzających ich skuteczność) dowiem się dopiero po zakończeniu suplementacji.

By test był obiektywny, postanowiłem przez miesiąc dostarczać określoną ilość kalorii i zbilansować ją na takim poziomie, by waga stała w miejscu. W kolejnym miesiącu dostarczając dokładnie taką samą ilość kalorii i mając taką samą aktywność fizyczną włączyłem do suplementacji spalacz Ground Zero. Jeśli deklarowanych składników nie ma w środku, są w zbyt małej dawce lub po prostu nie działają, to waga nadal powinna stać w miejscu. Empirycznych doznań takich jak pobudzenie czy potliwość nie będę opisywał, gdyż są one indywidualne u każdego z nas z osobna. Żadnych negatywnych skutków ubocznych przez cały okres suplementacji nie zaobserwowałem (jestem osobom zdrową). Rozpoczynając test zważyłem się rano na czczo.

Codziennie stosowałem (bez względu na dzień, czy to treningu czy wolny od aktywności fizycznej) taką samą dawkę, tj. 1 kap. rano oraz 2 kap. przed treningiem, natomiast w dni wolne od treningu 2 kap. rano i 1 kap. po południu. Po 7 dniach waga spadła o 1,8 kg. Zapewne większość to była woda podskórna, która na początku szybko schodzi z organizmu, tym bardziej, że w moim przypadku, podczas aktywności fizycznej Ground Zero zwiększał dość mocno potliwość, a nawet powodował ślinotok. Po kolejnych dwóch tygodniach, czyli  po trzecim tygodniu suplementacji, na wadze było kolejne 1,4 kg mniej. Przyznam, że wtedy byłem pozytywnie zaskoczony rezultatem. Po kolejnym tygodniu stosowania, czyli 4 tygodniach suplementacji i tym samym zakończeniu stosowania całego opakowania, waga spadła jedynie o 0,2 kg. W sumie schudłem (po wymiarach wygląda, że z tłuszczu) 3,4kg, zachowując cały czas takim sam bilans kaloryczny jak w okresie kiedy waga stała w miejscu. Czyli rezultat z pewnością ponadprzeciętny.

Mimo, że jak wspomniałem na początku, od wielu lat pracuję w branży i generalnie o skuteczności wielu suplementów mam - delikatnie pisząc - nie najlepsze zdanie, to w przypadku Fenix Ground Zero Black Edition jestem pozytywnie zaskoczony działaniem. Oczywiście malkontenci mogą zarzucić mi efekt placebo, no ale cóż, pozostawiam czytelnikom to pod ocenę.

Artykuł ten nie miał na celu promowanie produktu, tym bardziej, że patrząc po sprzedaży chociażby na popularnych serwisach aukcyjnych, promować go nie trzeba, ale zależało mi na rzeczowej analizie, gdyż z zasady nie zgadzam się z praktykami jakie panują obecnie w branży suplementacyjnej, którą sam współtworzę, a nieetyczne praktyki w przypadku sprawy związanej z tym spalaczem, skupiają problemy branży jak w soczewce.

Treści znajdujące się w serwisie supple.pl powstały po to, aby polepszyć kontakt jego Użytkownika z lekarzem, a nie po to, aby go zastąpić. Wynika to z informacyjno-edukacyjnego charakteru serwisu. Jeszcze przed zastosowaniem się do porad opartych na wiedzy specjalistycznej, w tym zwłaszcza medycznej, a zawartych w prowadzonym przez nas Serwisie wskazane jest bezwzględne zasięgnięcie opinii lekarza. Administrator nie ponosi konsekwencji wynikających z praktycznego wykorzystania zawartych w Serwisie informacji.